Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv

Co po in vitro?

Czy brak dyskusji medialnej dotyczącej metod wspomaganego rozrodu wskazuje na to, że w Polsce problem ten już zniknął?

Kilka uwag na start
Zagadnienie ochrony praw dziecka w fazie prenatalnej jest stale obecne w debacie społecznej. W ostatnich jednak miesiącach zagadnienie to wyraźnie odnosiło się wyłącznie do kluczowego – i z całą pewnością koniecznego do zmiany – problemu aborcji. Dużo rzadziej powracało zagadnienie wykorzystywania u ludzi technik wspomaganego rozrodu.
Po wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość wyborach parlamentarnych zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy in vitro zastanawiali się, jakie działania podejmie nowy minister zdrowia, Konstanty Radziwiłł. Nowy szef resortu mógł zarówno zbagatelizowań omawiane zagadnienie, mógł również, kolokwialnie rzecz ujmując „pójść na wojnę”, dążąc do zniesienia uchwalonej w 2015 r. ustawy o leczeniu niepłodności, która zalegalizowała w Polsce procedurę in vitro. Radziwiłł, wydaje się, wybrał rozwiązanie pośrednie, zdecydował się  bowiem wycofać publiczne finansowanie omawianych procedur.
Tym samym wprowadzono zasadę, zgodnie z którą procedury in vitro nadal są legalne. Skorzystanie z nich nie jest jednak wspierane finansowo przez państwo. Owo wspieranie ekonomiczne było w zasadzie w ostatnich miesiącach kluczowym kontekstem powrotu dyskusji dotyczącej wspomaganego rozrodu. Okazało się bowiem, że kolejne samorządy miejskie decydowały się na pieniężne wsparcie omawianych procedur. Np. w trakcie debaty w Łodzi, która miała miejsce wiosną 2016 r., podkreślano, że tylko takie działanie jest w stanie w pełni realizować prawa niepłodnych par, przy jednoczesnej walce z demograficznymi problemami łódzkiej populacji. Obie te tezy były i nadal są całkowicie błędne, co okazuje się, gdy śledzimy zarówno prawne jak i psychospołeczne konsekwencje stosowania technik wspomaganego rozrodu.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

zamów prenumeratę

* cena brutto + koszt dostawy