Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv

Odbicia. cz. II

W poprzednim odcinku tej opowieści o miłości i jej odbiciach, poznaliście historie dwóch małżeństw opisanych w dramacie Karola Wojtyły „Przed sklepem jubilera”: dopełniające się nawzajem losy Teresy i Andrzeja oraz dramatycznie pękniętą wieź Anny i Stefana. Teraz pora na ciąg dalszy – na scenę wkraczają ich dzieci: Krzysztof
i Monika.

Krzysztof i Monika – próg, który trzeba przekroczyć
Kiedy Krzysztof, syn Teresy i Andrzeja, miał dwa lata, jego ojciec wyruszył na front i już nie wrócił z wojny. „Po drugiej stronie zwierciadła rozszczepił się nasz los – została przecież jedność” – pomyślała pewnego razu Teresa, przechodząc obok sklepu Jubilera. W dorastającym Krzysztofie widziała coraz bardziej obraz nieobecnego Andrzeja, a kiedy syn opowiedział jej o Monice, było to jakby echo początku ich miłości. Z kolei Krzysztof dostrzega w Monice odbicie swojej matki. Ponieważ nie zdążył poznać swojego ojca – wychowany przez matkę – nie wie, kim powinien być mężczyzna. Czuje zarazem, że momencie pojawienia się w jego życiu Moniki musi przeciąć ostatecznie pępowinę łączącą go z jego matką, dla której przez całe lata był uobecnieniem jej poległego męża.
Monika, najmłodsza z trojga dzieci Anny i Stefana, w skrytości zazdrościła Krzysztofowi tego, że mimo śmierci Andrzeja, pomiędzy nim a żoną pozostała duchowa jedność. Jej rodzice żyją bowiem obok siebie jak dwoje obcych sobie ludzi, więc i ona lęka się, czy ta historia nie odbije się w jej życiu. „Czy ludzka miłość w ogóle jest zdolna do tego, by przetrwać całe istnienie człowieka?” – pyta Monika. To „razem” staje się wielkim pragnieniem Moniki: „Musimy iść odtąd razem, Krzysztofie, musimy razem, choćbym miała stać ci się obca jak moja matka ojcu. Lękałam się długo miłości dlatego właśnie. Dziś lękam się jeszcze o miłość, o to wyzwanie człowieka”. Teresa wyraźnie widzi, jak bardzo pęknięcie miłości Anny i Stefana sprawiło, że miłość Moniki do Krzysztofa też zaczyna się od pęknięcia, od rany, którą jej syn próbuje goić, sam nosząc w sobie nieobecność ojca. „Staliśmy się dla nich progiem, który trzeba przekroczyć, by znaleźć się w nowych mieszkaniach (…) własnych dusz. Dobrze chociaż, jeśli się nie potkną…” – rozmyśla matka Krzysztofa.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

zamów prenumeratę

* cena brutto + koszt dostawy