Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv

Potrzeba przede wszystkim mądrości

Z Pawłem Urbanowiczem – pionierem rodzicielstwa zastępczego w Polsce, działaczem społecznym, prezesem Fundacji „Nasz Dom” – rozmawia Dariusz Hybel

  • Ile ma Pan dzieci naturalnych i tych, dla których był rodzicem zastępczym?

Mamy z żoną 6 dzieci naturalnych, a przez nasz dom przeszło około 20 dzieci przyjętych, które przebywały u nas dłużej. Dzieci było na pewno więcej, ale te pozostałe mieszkały z nami na czas kryzysu.

  • Czyli „zjadł Pan zęby” na rodzicielstwie zastępczym. Jest Pan pionierem takiego rozwiązania w Polsce. Jak to się zaczęło?

Możliwość brania dzieci opuszczonych do rodziny istnieje w Polsce od dawna. Bezpośrednio zainteresowałem się rodzinami zastępczymi i możliwościami rodzinnego wychowywania dzieci pracując w domu dziecka. Uznałem wtedy, że domy dziecka są drogą do nikąd. To nie jest propozycja, która przemienia człowieka, chroni jego możliwości i daje mu szansę na normalne życie. Wobec tego zainteresowałem się zastępczym rodzicielstwem. W ten sposób powstało w 1987 r. Towarzystwo Przywracania Rodziny, które nadal funkcjonuje wraz z ośrodkiem Pro-Familia w Poznaniu.

  • Z czasem rozwinął Pan działalność około ruchu rodzin zastępczych, np. funkcjonują grupy wsparcia, istnieje Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa, prowadzi Pan konsultacje w domach. Wszystko po to, by odpowiedzieć na potrzeby, z którymi zmagają się rodziny zastępcze i ich wychowankowie.

„Ruch zastępczego rodzicielstwa” to jest duże słowo, choć w skali kraju może coś takiego istnieje. Uważam jednak, że rodzicielstwo
zastępcze choć przyjęło się w Polsce, to nie ma powodzenia. Chodzi o zastępcze rodzicielstwo, które autentycznie podąża za dzieckiem i czyni rodzinę mocną, podmiotową, dając dzieciom szansę na normalne życie w przyszłości. Nie udało się dotychczas w Polsce takiego modelu stworzyć. W 1997 r. ludziom, którzy w coraz większej liczbie odwiedzali nas w Lutolu Mokrym (miejsce zamieszkania rodziny Pawła Urbanowicza – przyp. red.), a jednocześnie nie potrafili sobie poradzić z przyjętymi dziećmi i czuli groźbę niepowodzeń wychowawczych, zaproponowaliśmy, aby założyli Stowarzyszenia Zastępczego Rodzicielstwa. W ten sposób ono powstało – z potrzeby wspierania siebie i innych rodzin oraz takiego znalezienia drogi do dzieci, by w przyszłości były zdolne do samodzielnego życia. Dziś stowarzyszenie ma 17 oddziałów w Polsce. Jego siedziba znajduje się w Sierczynku, gdzie mamy także Ośrodek Zastępczego Rodzicielstwa, który ma charakter edukacyjno-wypoczynkowy. Tam organizujemy szkolenia dla rodziców z całego kraju

  • Gdzie leży przyczyna tego, że nie udało się w Polsce stworzyć modelowego rodzicielstwa zastępczego?

Może źródło problemu leży w rozwiązaniach realizowanych przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Stamtąd wychodzą koncepcje na ustawy i funkcjonowanie rodzin zastępczych. Jeśli odbywają się jakieś konsultacje w tych sprawach, są one powierzchowne, dotyczą gotowych sposobów wypracowanych w ministerstwie. Nie odbyła się natomiast poważna dyskusja, jak rozwiązywać problem dzieci odrzuconych, których matki żyją i nie chcą, bądź nie mogą ich wychowywać. Zaznaczam jednocześnie, że obecna ustawa o pieczy zastępczej idzie w dobrym kierunku – konstytuuje pracę z rodziną naturalną dziecka, czyli ewentualnie możliwość powrotu do domu rodzinnego. Nakazuje też kontakt dziecka umieszczonego w rodzinie zastępczej z matką, co jest bardzo dobre i co nasze środowisko zawsze postulowało.

 

więcej w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy