Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv
Strona główna / Informacje / A jednak żyje…choć lekarze nie dawali jej szans

A jednak żyje…choć lekarze nie dawali jej szans

Aaliyah Hart urodziła się w Szpitalu Miejskim w Birmingham (Wielka Brytania), trzy miesiące przed terminem, ważąc jedynie 340 gramów i mierząc zaledwie 17,8 cm. Co gorsza, jej płuca wciąż były w początkowej fazie rozwoju. Lekarze powiedzieli matce, ale tylko z litości, że dziecko ma 1 proc. szans na przeżycie.

Na przekór złym rokowaniom Aaliyah przeżyła. Jest najmniejszym wcześniakiem, którego udało się uratować na Wyspach Brytyjskich. W maju br. obchodziła 10. urodziny. Uwielbia szkołę, aktywnie uprawia sport, jest kapitanem dziewczęcej drużyny piłki nożnej.

Rodzice dziewczynki długo starali się o dziecko, prawie 15 lat. W końcu udało się. Ale w piątym miesiącu ciąży, dowiedzieli się, że ich tak bardzo oczekiwane dziecko nie rozwija się prawidłowo, nie rośnie.Lekarze zalecili matce aborcję.

Rodzice byli zdruzgotani, po tylu latach oczekiwania taki koniec? Odrzucili „specjalistyczne porady” i zdecydowali się na kontynuowanie ciąży. Pomimo prognoz, że dziecko absolutnie nie przeżyje po narodzinach.

Opisując chwile tuż po urodzeniu dziecka, mama Aaliyah wspomina; “Po prostu płakałam i płakałam. Patrząc na nią, trudno było o nadzieję, że coś tak malutkiego może przeżyć. Ona była tak drobniuteńka, a tak pełna życia… Jej rączki ciągle się poruszały… Była miniaturowym, ale dobrze ukształtowanym człowiekiem i ja płakałam z żalu, że ją stracę. Żeby tylko przeżyła – to była cała moja troska”.

Dr Jeffrey Bissenden ze Szpitala Miejskiego w Birmingham, gdzie Aaliyah urodziła się, powiedział, że był zdumiony siłami witalnymi dziewczynki. Aaliyah w zasadzie nie wymagała intensywnej opieki medycznej – urządzenie podtrzymujące czynności życiowe dziecka można było odłączyć już po dwóch dniach.

„Od 1980 r. jestem konsultantem w zakresie pediatrii i nigdy nie widziałem, żeby tak maleńkie dziecko przeżyło” – mówił lekarz. „To nawet nie był poród, zazwyczaj dzieci o takich rozmiarach ulegają poronieniu. Ale jej matka wydała na świat dziewczynkę, która poruszała się, machała nóżkami i niejako wołała ‘Ja chcę żyć’. To nie samo wcześniactwo było czymś nadzwyczajnym w jej przypadku, ale te rozmiary… Naprawdę, byłem zdumiony, że to dziecko nie umarło w łonie matki” –  opowiadał dr Bissenden. „Myślę, że to dziecko uratowało się tylko dlatego, że było pełne woli życia i wytrzymałe, a nie dlatego, że zrobiliśmy przy nim coś nadzwyczajnego”.

Po czterech miesiącach spędzonych na szpitalnym oddziale neonatalnym, rodzice mogli zabrać córkę do domu.

Kiedy mała rozpoczynała naukę w szkole, jej matka zwróciła się do wszystkich matek, które dowiadują się, że ich dzieci nie przeżyją: „Jestem dumna z tego, że byłam na tyle silna, aby nie słuchać tych tzw. ekspertów. Nie ugięłam się pod ich radami i naciskami. Moja córka to wielkie memento dla wszystkich lekarzy pediatrów – kiedy będziecie chcieli straszyć matki, przypomnijcie sobie Aaliyah Hart”.

za: hli.org.pl


Wiadomości

* cena brutto + koszt dostawy