Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

Adhortacja jest jedną wielką zachętą

do rozwoju, umocnienia i pogłębienia miłości.

Wywiad z Ireną i Jerzym Grzybowskimi o drogach rozwoju dla każdego małżeństwa w adhortacji „Amoris laetitia”

  • Wiele mówiło się o tej adhortacji jeszcze przed jej publikacją. Oczekiwania co do stanowiska Kościoła w niej zawartego też były różnorakie.

Z wielkim napięciem, ciekawością, ale i zaufaniem Panu Bogu, czekaliśmy na tę adhortację. Jej przesłanie wywołało w nas wielką radość. Zanim coś o niej powiemy, uważamy za konieczne przytoczyć słowa Papieża we wstępie. Otóż Ojciec Święty przestrzega przed zbyt pospiesznym jej czytaniem. Zachęca raczej do stopniowego jej zgłębiania. My byśmy chcieli uniknąć zbyt pospiesznego i powierzchownego jej komentowania. Dlatego tych naszych kilka słów to tylko kilka pierwszych wrażeń.
Całą adhortację odczytujemy jako jedną wielką zachętę do rozwoju, umocnienia i pogłębienia miłości. Również w sytuacjach, gdy przechodzi ona kryzys. „Nie możemy bowiem zachęcać do drogi wierności i wzajemnego daru z siebie, jeśli nie pobudzimy rozwoju, umocnienia i pogłębienia miłości małżeńskiej i rodzinnej (89).” – pisze Papież Franciszek. Papież ukazuje różne etapy, fazy wewnętrznego dojrzewania małżonków od początkowej fascynacji do zasmakowania wzajemnej przynależności i postrzegania swego małżeństwa jako dobra dla społeczeństwa. Pokazuje konkretne drogi towarzyszenia, pomocy specjalistycznej, wspólnot i ruchów w tym pobudzaniu do rozwoju, a zarazem pomocy w kryzysie.

Miłość jest doświadczeniem
radosnym, choć często trudnym.
Dojrzewanie, pielęgnowanie i piękno
tej radości przedstawione jest
w adhortacji w niezwykle
dynamiczny sposób.

  • Rozumiem, że dokument podkreśla rolę ciągłego rozwoju w małżeństwie?

Dojrzewanie jest drogą duchową osadzoną w codzienności. Papież przypomina, że już Sobór Watykański II podkreślił, że „duchowości świeckich szczególne znamię winna nadawać przynależność do stanu małżeńskiego i rodziny, oraz że troski rodzinne nie powinny pozostawać poza sferą ich życia duchowego” (313).
Uderza nas prostota języka i odwoływanie się do codziennych doświadczeń małżeństw. Zaskakująca jest znajomość procesów, które zachodzą w małżeństwach, tak wzajemnego budowania, jak i narastania spirali zła.
Niemal w każdym rozdziale czy akapicie, odnajdujemy scenki, obserwacje czy zacytowane słowa, padające w wielu małżeństwach, które uwiarygodniają część teoretyczną i teologiczną. Choćby: „Mój mąż na mnie nie patrzy, wydaje się, że dla niego jestem niewidzialna”, „Patrz na mnie, proszę, gdy do ciebie mówię”. „Moja żona już na mnie nie patrzy, teraz ma oczy tylko dla swoich dzieci” (128) Samo życie! Takie sformułowania czynią tekst całości bliski codziennym doświadczeniom i ułatwiają odbiór całego przesłania.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

zamów prenumeratę

* cena brutto + koszt dostawy