Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

Odkryć radość miłości

Rozmowa z ks. Przemysławem Drągiem i Beatą Choroszewską o Roku Rodziny i strategii duszpasterstwa rodzin w Polsce

■ Tomasz Królak (KAI): Ogłoszony przez Franciszka Rok Rodziny „Amoris laetitia” ma służyć pogłębionej refleksji nad treścią tej adhortacji. Czym ten czas powinien zaowocować na polskim gruncie?
Ks. Przemysław Drąg: Pierwsza sprawa, krytyczna i dla nas trudna, to kwestia recepcji „Amoris laetitia” w polskich warunkach. Ze względu na rozdział 8, poświęcony związkom niesakramentalnym, wiele innych, pięknych, głębokich treści – niestety umyka. Jednak „Amoris” nie może zamknąć się tylko w tym jednym rozdziale. Trzeba ten tekst czytać w całości i starać się zrozumieć, czym w myśli papieża jest tytułowa „radość miłości”, przeżycie jej w rodzinie, wychowanie dzieci, duchowość małżeńska czy edukacja seksualna.
Rok „Amoris laetitia” ma nas prowadzić do tego, aby rodziny zaczęły się czuć w Kościele jak u siebie. Bo to one, a nie księża, zakonnicy i siostry zakonne – są podstawą Kościoła.
Trzeba przyznać, że zaniedbaliśmy w Kościele duchowość małżeńską. Pewnie dlatego już na początku dokumentu pada wezwanie papieża: przestańmy walczyć z tym czy owym, a zacznijmy w sposób pozytywny głosić naukę o małżeństwie i rodzinie.
■ KAI: Czyli chodzi o to, że udane życie rodzinne to szansa na rozwijanie potencjału duchowego i emocjonalnego człowieka, a więc na drogę do szczęścia.
Ks. P.D.: Tak. Trzeba rodzinę odkrywać na nowo. Mógłbym powiedzieć rodzinom: zobaczcie, w małżeństwie i rodzinie mamy wszystko! Wartości, wychowanie,
bliskość, relacje. Dlaczego do tej pory tego nie odkryliśmy? Myślę, że to jest ważna nowość, którą proponuje Franciszek: nie mówmy, że nie ma zła, bo ono oczywiście jest, ale zacznijmy budować wizję pozytywną, która nam została dana przez Boga. W roku „Amoris laetitia” chcemy powiedzieć wszystkim rodzinom: to jest najpiękniejsze powołanie, jakim Bóg obdarzył człowieka – wejście w relacje, w wychowywanie, w bycie rodzicami, małżonkami, dziadkami. Chcemy ich zachęcić do odkrycia, że są szczęśliwi. To jest piękne, a jednocześnie nie mówimy o tym na co dzień, nie cieszymy się tym. To jest heroizm zwykłego, codziennego dnia.
■ KAI: Z czym polskie rodziny mają dziś największe trudności?
Ks. P.D.: Moim zdaniem to są relacje. Relacje na przykład do księdza proboszcza. Wielu księży nie potrafi zrozumieć trudności pojawiających się w rodzinach. Wiele osób chciałoby porozmawiać z księdzem o swoich problemach, radościach – i napotykają mur. Drugi problem w rodzinach to fakt, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Kierujemy jedynie komunikaty: zrób to czy tamto, pojedź z dzieckiem na angielski, itp. Nie potrafimy natomiast tworzyć wspólnoty, usiąść razem przy stole na pół godziny i poczuć się dobrze. To jest dziś olbrzymi problem. Totalna „mijanka” ojca, matki, dzieci.
Beata Choroszewska: Czas pandemii spowodował, że wiele rodzin zamkniętych było na małej przestrzeni. Problemy, które wcześniej były zamiatane pod dywan, zaczęły wychodzić na jaw. Okazało się na przykład, że wskutek wspomnianej „mijanki”, ojciec czy mama nie potrafią rozmawiać z własnym dzieckiem, nawiązać relacji. Dziecko nie chce rozmawiać z rodzicem. Problemy zaczynają więc narastać.

Zachęcamy do zapoznania się z szerszą argumentacją w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy