Historia mamy adopcyjnej | Fundacja Głos dla życia

Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

Historia mamy adopcyjnej

Postanowiłam podzielić się naszą historią – Moniki i Darka, a dotyczy ona adopcji Marysi. Jest to spojrzenie z mojego punktu widzenia jako matki adopcyjnej.

Początek tej historii był jesienią 1997 r.
W tym czasie, po dwóch latach starań i oczekiwań, przyszła do nas Marysia z Domu Dziecka. Miała 3 latka i 4 miesiące. Byliśmy wtedy małżeństwem z ośmioletnim stażem, które czekało na upragnione dziecko. Nigdy nie myśleliśmy o tym, aby podjąć inne starania medyczne. Oczywiście przeprowadziliśmy podstawowe badania, bo byliśmy ciekawi, dlaczego nie możemy mieć dzieci.
Zawsze podświadomie wiedziałam, że mam być cierpliwa, bo i my tego szczęścia doznamy. Tak jak wspomniałam, nigdy nie rozważaliśmy in vitro i całej tej procedury, jaką trzeba byłoby przejść. Dla mnie i mojego męża jest to naruszenie ludzkiej godności. Byliśmy ufni w Opatrzność Bożą. Z pokorą przyjmowaliśmy ten stan rzeczy.
W 1995 r. podjęliśmy decyzję o adopcji
Wszystkie starania, procedury, wywiady środowiskowe, trwały około dwóch lat. Marysia przyszła do nas jesienią 1997 roku. Była niezwykle zalękniona i niepewna. Od razu zdobyłam jej zaufanie i miłość. Zawsze miałam z nią bardzo dobre relacje, Z tatą trwało to o wiele dłużej. Od początku wiedziała, że jest adoptowana. Podkreślaliśmy to, że przyszła do nas w wyjątkowy sposób. Gdy była starsza, pytała o prawdziwych rodziców. Mówiliśmy jej, że zaspokoi swoją ciekawość, gdy osiągnie pełnoletniość. Wtedy dowie się wszystkiego.
Nadmienię, że nasza cierpliwość i postawa zostały nagrodzone przez Opatrzność Bożą dwukrotnie. Po dwóch latach po adopcji, w 1999 roku urodziła się Marta, a po sześciu latach, w 2003 roku, Wojtek. Byliśmy szczęśliwi. Wiedziałam, i tak to sobie tłumaczyłam, że jest to nagroda za podjęcie się wychowania Marysi.

 

więcej w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy