Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

Jestem przeciwnikiem aborcji, ale…

„kobietę, która dokona aborcji, trzeba otoczyć szacunkiem”

To bardzo pokrętny mit, w którym miesza się dwa zasadnicze porządki: antropologiczny i moralny. Dokonuje się wtedy pewnej presji pozaargumentacyjnej, w której próbuje się przemycić akceptację dla aborcji oraz relatywizację i subiektywizację jej oceny.

A najlepiej, by aborcja w ogóle nie podlegała ocenie. Tak, jak specjalnie nie ocenia się decyzji o zabiegu plastycznym, mającym upiększyć cało konkretnego człowieka. Aborcja jako zabieg plastyczny? „Czemu nie?”. Zapewne wiele feministek przyklasnęłoby tego rodzaju estetycznej perspektywie.
Jakiś czas temu w internecie pojawiło się ogłoszenie zatytułowane” „Ceremonia szacunku dla kobiet, które miały aborcję”. Jego autorką jest Anija Miłuńska – filozofka, będąca kimś w rodzaju szamanki („przywraca światu współczesną wersję mitu Bogini”, „celebruje życie w zgodzie z rytmem: życie – śmierć – odrodzenie”, „opracowała autorską metodę głębokiej transformacji poprzez pracę z baśniami i mitami, z energiami żywiołów, totemami i uzdrawiającą mocą kręgu”).

O co chodzi?
Przy dobrej woli można by pomyśleć, że chodzi o udzielenie wsparcia kobietom, które zmagają się z trudnościami psychiczno-duchowymi po usunięciu ciąży, opisanymi w literaturze naukowej pod hasłem „syndromu poaborcyjnego”. Ale nie. Chodzi o to, że kobiety, które dokonały aborcji, spotykają się z negatywną oceną ich wyboru, co ma być dla nich „raniące” i „niszczące”. Są one „obarczane winą”, spotykają się ponoć z „pogardą” i „atakami nienawiści”, „odrzuceniem” i „potępieniem”. Sytuacja ta domaga się uleczenia podczas specjalnej ceremonii w kręgu.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy