Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

„Kobieta ma prawo decydować o płodności”

Jestem przeciwnikiem aborcji, ale…

Stwierdzenie, że kobieta ma prawo decydować o swojej płodności jest oczywiście prawdziwe. Tak samo mężczyzna ma prawo decydować o swojej płodności. Płodność jest istotnym elementem natury człowieka, choć nie w każdym przypadku może się urzeczywistnić. Płodność jest zarówno zadaniem i wyzwaniem. Roztropne zarządzanie nią może pomóc w osiągnięciu szczęścia i życiowego spełnienia.

Argument w dyskusji
Niestety, stwierdzenie: „kobieta ma prawo decydować o płodności” wykorzystywane jest jako argument w dyskusji nad dopuszczalnością aborcji. Często przywołuje się go pod pretekstem obrony praw człowieka, np. do wolności, życia i zdrowia, mając jednak na uwadze tylko prawa kobiety, a nie dziecka, które nosi ona w swoim brzuchu. Ono żadnych praw nie może mieć.
Dokonuje się więc manipulacji poprzez nieuprawnione rozszerzenie znaczenia słowa „płodność”, bowiem nie o nią chodzi. Ona nie jest tu przedmiotem rzekomej obrony. Chodzi w gruncie rzeczy o przekaz: „kobieta ma prawo decydować, czy urodzić dziecko czy je abortować”.
Płodność sama w sobie nie budzi kontrowersji u normalnego człowieka. Bronimy jej jako wyznacznika tożsamości i element prawa naturalnego. Łatwo więc rozszerzyć znaczenie neutralnego słowa „płodność” na „prawo do zabijania dziecka poczętego” i w ten sposób oddziaływać na świadomość ludzi. Celują w tej argumentacji feministki, które uroiły sobie taką właśnie „logikę” w walce o legalizację aborcji.
Możliwość swobodnego przerywania ciąży ma się więc jawić jako integralne przedłużenie prawa do korzystania z własnej płodności a wolność decydowania czy urodzić dziecko czy zakończyć jego życie na etapie prenatalnym, ma być tak oczywista, jak decyzja o współżyciu seksualnym w wybranym przez siebie czasie z taką, a nie inną osobą.

Przykład 1 Gierak-Onoszko
W 2016 r. Fundacja Pro – Prawo do życia zawiesiła w Krakowie i Poznaniu ogromne bilboardy pokazujące dziecko zabite w aborcji. Był to element akcji uświadamiającej, jak w rzeczywistości wygląda przerwanie ciąży i kogo realnie dotyczy. Obrazom towarzyszył napis: „Aborcja zabija. Politycy mogą powstrzymać mordowanie”. Pojawienie się bilboardów związane było także ze złożeniem w Sejmie przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop Aborcji” projektu ustawy (autorstwa Ordo Iuris), obejmującej pełną ochroną wszystkie dzieci poczęte.
Komentując tę akcję Joanna Gierak-Onoszko z redakcji lewicowej „Polityki” napisała: „To nowa odsłona akcji „Stop aborcji”, przygotowanej przez Fundację Pro – Prawo do życia, która w ten sposób chce zmobilizować sumienia i wywrzeć presję na politykach przed mającym nastąpić jesienią głosowaniem nad zmianą przepisów. Spór o fundamentalne prawo kobiety do decydowania o swojej płodności – lub o zlikwidowanie tego prawa – toczy się w Polsce od dziesięcioleci”.
Pani Gierak-Onoszko dokonała klasycznej manipulacji. Napisała: „prawo do decydowania o swojej płodności”, a ma na myśli prawo do dokonywania aborcji (i takie myślenie podpowiada innym).
W rzeczywistości „płodność” i „aborcja” to dwie różne rzeczywistości. Tak samo jak prawo własności i kradzież. Prawo do posiadania własności nie oznacza prawa do zabierania majątku drugiego człowieka, a prawo do korzystania z własnej płodności nie oznacza prawa do zabijania dziecka poczętego, które jest owocem owej płodności. Jest tak dlatego, że mamy do czynienia z nową istotą ludzką, której życie jest wartością nadrzędną i należy je chronić jak życie każdego innego człowieka.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

zamów prenumeratę

 

* cena brutto + koszt dostawy