Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

O życie naprawdę toczy się bój

Z ks. Tomaszem Kancelarczykiem – pomysłodawcą i prezesem Fundacji Małych Stópek – rozmawia Dariusz Hybel

■ Co Ksiądz pomyślał, kiedy jesienią ubiegłego roku na ulicę wyszedł tzw. Strajk Kobiet Marty Lempart – agresywnej i prostackiej lesbijki i feministki, która porwała tłumy?
Pomyślałem, że odsłoniło się to, co było zakryte, choć już wcześniej dostrzegałem pewne niepokojące procesy. Okazało się, że daleko nam do tego, co napisał św. Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae o budowaniu wielkiej strategii obrony życia. Jesteśmy dopiero na początku drogi. Bo jak to jest w wymiarze społecznym? Kiedy mamy do czynienia z ładnym, zdrowym dzieciątkiem – jest fajnie. Ale kiedy dzieciątko mogłoby być chore, to… właśnie… mieliśmy takie reakcje, jakie mieliśmy na ulicach. Spodziewałem się wybuchu. Uświadomiłem sobie po raz kolejny, jak ważne jest życie. Współcześnie o życie naprawdę toczy się bój. To nie jest tylko kwestia prawa rozstrzyganego w Trybunale Konstytucyjnym, chodzi o coś więcej. Mówił o tym św. Jan Paweł II: potrzebna jest powszechna mobilizacja sumień. Nie załatwimy tego samym prawem.

■ Parę lat temu dzielił się Ksiądz wrażeniami z Marszów dla Życia w Berlinie, gdzie zobaczył absolutną wściekłość feministek, które robiły kontrmanifestacje. To było wręcz demoniczne: wrzaski, półnagie kobiety, bezwstydne zachowanie, wyzwiska. Chyba styl proaborcyjnych protestów na Zachodzie wszedł do naszego kraju.
Zapraszałem niejednokrotnie do udziału w Marszach dla Życia w Berlinie, mówiąc: pojedźcie i zobaczycie, co się stanie w Polsce, jeśli się nie ruszymy. Dziś mogę powiedzieć: nie byliśmy w stanie się ruszyć. Widać to zwłaszcza w przypadku młodego pokolenia. Wychodzą na ulice kolejne roczniki ludzi, których dominującą siłą wychowawczą był smartfon albo komputer. I nie potrafiliśmy się temu przeciwstawić. Kontrmanifestacje w Berlinie miały charakter dewiacyjno-lewacki. Teraz możemy to samo powiedzieć o tym, co było w Polsce. Temu wulgaryzmowi i agresji sprzyjały jeszcze maseczki: zakryte twarze, co kojarzy się z bandytami, nierozpoznawalność. W takich sytuacjach często wychodzą z człowieka najgorsze instynkty. I tak się stało. Było jedno hasło, a potem wszystko poszło w tym samym tonie.

Zachęcamy do zapoznania się z szerszą argumentacją w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy