Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

To element marszu LGBTQ przez instytucje

Z dr hab. Lidią Banowską – filologiem, ekspertką Społecznej Rady Edukacji i Wychowania „Rodzinny Poznań” – rozmawia Dariusz Hybel

  • Rada Miasta Poznania przyjęła niedawno Europejską Kartą Równości Kobiet i Mężczyzn w Życiu Lokalnym. Pani znalazła się w gronie lokalnych działaczy prorodzinnych, którzy przeciwko temu protestowali. Dlaczego? Idea równości, np. wobec prawa, kojarzy się ludziom raczej pozytywnie…

To prawda. Ale równość kobiet i mężczyzn nie jest osią sporu w związku z Kartą. Dyskurs równościowy jest jedynie zasłoną dymną. Cel jest inny. Jest nim promocja ideologii gender i środowisk LGBTQ. Ta karta powinna się nazywać Kartą LGBTQ. To nie są jedynie dywagacje, z którymi można by się zgodzić lub nie, ponieważ w Polsce tego typu karty równościowe zostały już wprowadzone w różnych gminach i wynikające z nich działania są już wdrażane. Karta jest instrumentem prawnym, stworzonym właśnie do tego celu i daje do tego narzędzia.

  • Co to są za narzędzia?

Występujące w zapisach karty pojęcia „gender mainstreaming” i „gender budgeting”, prowadzące do całkowitego sprofilowania wszystkich polityk realizowanych przez Urząd Miasta pod kątem preferencji dla środowiska LGBTQ oraz zapewniające tym działaniom budżet na odpowiednio wysokim poziomie. Działania te będą obejmować wszystkie obszary aktywności miasta: zamówienia publiczne, kulturę czy zdrowie; w praktyce będą mogły się przejawiać na przykład w postaci takich form jak: dofinansowywanie parad gejowskich, a także działalności stowarzyszeń czy klubów gejowskich, wprowadzenie karty gejowskiej, propagowanie na szeroką skalę pedofilnej, permisywnej i nierzetelnej seks-edukacji czy rozmaitych warsztatów „antydyskryminacyjnych”, promujących de facto subkulturę gejowsko-lesbijską. Aby zrealizować założone cele, Karta zachęca do podejmowania współpracy z organizacjami pozarządowymi. Doświadczenia innych gmin wskazują jednoznacznie, że podejmują one współpracę z organizacjami gejowskimi, które zapewne nie przez przypadek mają w swoich statutach wpisane zwalczanie „stereotypów płci”. Jest to więc karta wykluczająca i dyskryminująca np. organizacje prorodzinne czy kobiece, promujące macierzyństwo, jak np. kluby mam. Podstawę do takiej niesprawiedliwej i dyskryminacyjnej polityki miasta i kierowania finansów daje właśnie pojęcie „gender equality”. Jest ono tłumaczone jako „równość płci”, jednak oznacza radykalnie odmienną od „równości kobiet i mężczyzn” „równość płci genderowych” – definiowanych de facto w zależności od skłonności seksualnych (jak np. „płeć” biseksualna, homoseksualna itp.) – dając podstawy do uprzywilejowania osób o nietypowych skłonnościach seksualnych LBGTQ i podmiotów zaangażowanych w ich promocję.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy