Trudne doświadczenie rodzicielstwa | Fundacja Głos dla życia

Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

Trudne doświadczenie rodzicielstwa

Jesteśmy bardzo kochającym się małżeństwem. Kiedy byliśmy 7 lat po ślubie i nie mieliśmy dzieci, dotarła do nas wiadomość, że dwie siostry (3 i 8 lat) zostały umieszczone w placówce opiekuńczej. Przyjęliśmy je do naszego domu i szybko otrzymaliśmy status rodziny zastępczej. Otoczyliśmy dzieci miłością i staraliśmy się zapewnić im atmosferę rodzinnego domu.

Po kilku latach, gdy mieliśmy wrażenie, że zaczęliśmy być zintegrowaną rodziną, wystąpiliśmy do sądu z wnioskiem o ich przysposobienie. Prosiły o to córki, a my chcieliśmy w ten sposób zapewnić je o naszej więzi. Staraliśmy się wpoić córkom miłość, odpowiedzialność, pracowitość, uczciwość i szacunek do wartości, które stanowią podstawę naszej kultury. Dzieci były akceptowane i kochane przez naszych rodziców, nasze rodzeństwo i ich rodziny. W ciągu lat odnosiliśmy wrażenie, że dzieci są z nami związane i zaakceptują przekazywane im wartości.
Kiedy starsza córka miała 17 lat zaczęła postępować wbrew zasadom, do których deklarowała przywiązanie: zaniedbywała obowiązki domowe i szkolne, ukrywała przed nami problemy szkolne, aby wzbudzić litość u nauczycieli kłamała i oczerniała nas. Brak wymagań w stosunku do siebie, a jednocześnie wzrost roszczeń w stosunku do nas, powodował coraz większy konflikt. Ostatecznie wyprowadziła się po skończeniu szkoły i zerwała z nami kontakt. Okazało się jednak, że dalej próbowała sterować naszym życiem: zaczęła buntować młodszą córkę przeciwko nam. Po pewnym czasie młodsza również zaczęła nas okłamywać, chodzić na wagary i oskarżać nas przed nauczycielami. W wieku 18 lat, nie skończywszy szkoły, wyprowadziła się.
Wielokrotnie próbowaliśmy nawiązać kontakt i poprawić relacje z nimi. Córki przyjmowały zaproszenia i przychodziły na spotkanie, chętnie przyjmowały prezenty. Niestety, ciągle oczerniały nas przed rodziną i znajomymi. Od pewnego czasu zupełnie zerwały kontakt z nami i naszą najbliższą rodziną, tak, że dziś nie mamy kontaktu.
Dziś możemy całościowo spojrzeć na doświadczenie rodzicielstwa.
Dzieci były mocno zaniedbane higienicznie i zdrowotnie, nie miały odzieży. W kryzysowych latach 80-tych był to dla nas istotny problem! Dziewczynki były bardzo znerwicowane, miały lęki przed wszystkim: myciem, czesaniem, jedzeniem, spaniem… Nie można było na chwilę zostawić ich samych. Córki były różne: wiek, temperament i osobowość – młodsza raczej spokojna, introwertyczna; starsza impulsywna, wyraźnie nerwowa, ekstrawertyczna (w sytuacjach lękowych wręcz histeryczna), chcąca rządzić nami i całym domem. Cały czas i wysiłek musiał być im poświęcony, jakby nadrabiając zaległości z tych lat, kiedy potrzebowały pomocy i jej nie dostawały. Rozumieliśmy to, i całym sercem rozpoczęliśmy budowanie więzi, z nadzieją, że kiedyś da to efekty. Niestety, w tym przypadku nie wystarczył idealizm i dobre chęci.

 

więcej w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy