Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

„Trzeba planować rodzinę”

Jestem przeciwnikiem aborcji, ale…

Kiedy zapytamy nieuprzedzonego człowieka, z czym mu się kojarzy planowanie rodziny, zapewne wymieni to, jaki ma być jego
współmałżonek, ile będą mieli dzieci, gdzie wspólnie zamieszkają, jak rozwiążą sprawy z teściami, w jaki sposób połączą sprawy rodzinne i zawodowe etc.
Podejście to jest zdroworozsądkowe i normalne. Dojrzały człowiek rozumie wagę i potrzebę planowania życia rodzinnego. Przecież to jedno z najważniejszych zadań do zrealizowania, które stoją przed ludźmi – postępować jak najbardziej efektywnie, rozwijać się w najróżniejszych wymiarach, pielęgnować najlepsze z możliwych relacje, wzrastać w miłości. W tym sensie wyrażenie „planowanie rodziny” wskazuje na pozytywną treść.

Synonim zabicia dziecka poczętego

Niestety, współcześnie nabrało ono także pejoratywnego znaczenia. „Planowanie rodziny” to również stosowanie antykoncepcji poronnej i aborcji. Mało tego, wydaje się, że środowiska lewicowe poszły znacznie dalej. Wyrażenie „planowanie rodziny” stało się de facto synonimem przerywania ciąży i antykoncepcji, czyli synonimem tzw. praw reprodukcyjnych.
Przykładem takiego myślenia i zarazem manipulowania językiem jest artykuł dwóch feministek – Urszuli Nowakowskiej (założycielka fundacji Centrum Praw Kobiet) i Mai Korzeniewskiej. W tekście „Prawa kobiet w sferze prokreacji” (cześć publikacji „Kobiety w Polsce” wydanej w 2000 r.) napisały: „Możliwość decydowania o własnej płodności jest dla kobiet podstawowym warunkiem realizacji należnych każdemu człowiekowi praw. Ograniczenia w dostępie do metod i środków planowania rodziny – z prawem do przerywania niechcianej ciąży włącznie – naruszają podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do wolności, ochrony zdrowia i życia. Brak edukacji seksualnej w połączeniu z obowiązującym w Polsce restrykcyjnym prawem ograniczającym możliwości przerwania niechcianej ciąży i korzystania z metod i środków planowania rodziny pozbawia kobiety prawa do kontrolowania własnej płodności”. W innym miejscu tego tekstu czytamy: „Polska jest jednym z nielicznych krajów, w których nastąpił regres w zakresie dostępności do metod i środków planowania rodziny, w tym do zabiegów przerywania ciąży”, a także: „Problematyka zdrowia, związanego z funkcjami prokreacyjnymi kobiet, nie zajmowała i nie zajmuje należytego miejsca w polityce i programach rządu. Programy ochrony zdrowia nie obejmują usług planowania rodziny, edukacji seksualnej dla młodzieży ani problematyki zdrowia prokreacyjnego starszych kobiet”.
Jak widać feministkom „planowanie rodziny” kojarzy jednoznacznie. Oprócz m.in. prowadzenia edukacji seksualnej i stosowania antykoncepcji, chodzi im o dostęp do aborcji. Wszak to ona jest ostatecznie gwarantem zniszczenia owocu współżycia seksualnego i skuteczną realizacją planowania… de facto anty-rodzinnego.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy