Fundacja głos dla życia

adv
adv
adv
adv

Życie – kocham to!

Jeśli chcemy wychować nowe pokolenie pro-life, zacznijmy od… najprostszego – zachwytu nad cudem życia.

Edukacja – ale po co?

Szukając odpowiedzi na pytanie, jaka powinna być edukacja pro-life, zapytajmy najpierw o jej cel. W czasach, kiedy kolejne inicjatywy legislacyjne, mające zwiększyć prawną ochronę dziecka nienarodzonego, lądują w koszu na śmieci lub trafiają na przetrzymanie na politycznych „zamrażarek”, mogłoby się wydawać, że nadrzędnym celem polskich obrońców życia człowieka jest zmiana prawa. Tak zwany kompromis aborcyjny, uchwalony w 1993 r., był ewenementem na skalę międzynarodową – Polska stała się wzorem dla innych krajów, pokazując, że życie może i powinno być chronione. Mając jednak świadomość, że nadal wiele dzieci niesłusznie i bezlitośnie stawia się pod prawem, ciągle żyjemy nadzieją, że pewnego dnia polskie prawo stanie się jeszcze bardziej przyjazne dzieciom, kobietom, całym rodzinom.
Nie oznacza to jednak, że naszym pierwszorzędnym działaniem jest podejmowanie inicjatyw legislacyjnych. Prawo jest ważne, owszem. Pełni funkcję aksjologiczną, czyli kształtuje wartości. Jeśli coś jest dozwolone, uważa się, że jest dobre, moralne, praworządne. Wiemy, że żadne z tych określeń nie pasuje do aborcji, która zawsze jest wyrokiem lub zemstą na najbardziej bezbronnej istocie ludzkiej. Dlatego prawo zmienić trzeba.
Jednak zasadniczym zadaniem pro-liferów jest edukacja społeczeństwa. Wydawałoby się, że może w XXI w. nikomu nie trzeba wyjaśniać, że człowiekiem stajemy się w chwili poczęcia. Faktycznie, nawet lewackie czasopisma nie stosują już określeń „zlepek komórek” czy „galaretka”. Pojawiają się za to nowe, a kreatywność feministek ujawniła się najbardziej podczas zeszłorocznych „czarnych protestów”, kiedy na transparentach czytaliśmy, że dziecko poczęte to jedynie „treść z macicy”. Kto stanie w obronie „galaretki”? Kto nadweręży swój zawodowy prestiż, pozycję społeczną czy budżet, by chronić „zlepek komórek”? Nikt. Pro-liferzy działają, bo wiedzą, że podmiotem ich zaangażowania nie jest „treść z macicy”, lecz człowiek na najwcześniejszym etapie rozwoju.

czytaj więcej w wydaniu papierowym

* cena brutto + koszt dostawy